Brzydki i gruby, ale skuteczny pokrowiec na iPhone’a
Pierwsza myśl, która przemknęła przez moją głowę, kiedy pierwszy raz zobaczyłem pokrowiec MacAlly mCase była taka:
Kto to kupi i założy na swojego iPhone’a?!
druga była podobna:
Ale to jest brzydkie!
oczywiście nie chodziło tylko o wygląd. Trzecia myśl, zwróciła uwagę na grubość:
iPhone przez to jest dwa razy grubszy!
Dopiero pod koniec oględzin, gdzieś w zakamarkach, pomiędzy jedną a drugą szarą komórką, pojawiła się myśl:
Hmmm, ale on może dobrze chronić…
Jakiekolwiek nie było pierwsze wrażenie, w obliczu braku innych pokrowców w naszym oddziale wybrałem ten, z założeniem, że gdy pojawi się coś lepszego, od razu kupię inny. Ale jak wiemy prowizoryczne rozwiązania są wieczne. I tak już zostałem.
Normalnie oczywiście nie pisałbym o czymś tak banalnym, jak niezbyt ładny pokrowiec do iPhone’a, gdyby nie fakt, że przed chwilą mój iPhone, postanowił wyskoczyć z mojej ręki i z pełną radością skoczyć “na główkę”. Niestety jak każdy początkujący skoczek wyszło, że skoczył na dechę, czyli - zostawiając te daleko idące porównania - upadł ekranikiem na podłogę.
Patrząc na to jak radośnie fika po ziemi, rozpatrywałem czarne scenariusze, skąd wziąć ekranik do niego i przypominałem sobie stronę z pomocami do rozbiórki iPhone’a. Jednak na moje szczęście, po podniesieniu go okazało się, że całkiem niepotrzebnie. iPhone nie dość, że jest cały to w dodatku nie ma śladów wypadku.
Dlatego postanowiłem napisać ten krótki post, bowiem dzięki temu brzydkiemu pokrowcowi zawdzięczam to, że mój iPhone jeszcze żyje:


UWAGA: W żaden sposób nie zachęcam, a nawet surowo zakazuje testowania wytrzymałości iPhone’a w sposób opisany w artykule.
Pokrowiec można kupić w sklepie internetowym Cortland. Polecam.
