Maleństwo - czyli słów kilka o nowym Airport Express
Przyspieszony Airport Express trafił w moje ręce w nienaruszonym opakowaniu, stąd też zapewne pewna opieszałość w przetestowaniu go. Idąc za zachodnim przykładem, pozwoliłem sobie na kilka zdjęć z procesu rozpakowywania “maleństwa” jak to powiedziała moja mama na widok popularnej “kostki”.

(”Big Brother” Airporta Express - Airport Base Station; portret rodzinny)
I nic dziwnego, Airport Express jest naprawdę niewielki, jego wymiary to 9,5 cm na 7,5 cm, na 3 cm, co sprawia, że jest on co prawda większy od kostki cukru, ale mniejszy od niejednej kostki Rubika. Nie będę ukrywał, że w swoim życiu nie miałem do czynienia z wieloma routerami, ale te które wpadały mi w ręce były zazwyczaj nieco większe, a ponadto ich opakowania, były po prostu ogromne. Apple jak zwykle wykazało się niewielkim i zgrabnie zrobionym opakowaniem, które zawierało Airport Express z odpowiednią końcówką, płytę z oprogramowaniem oraz dokumentację.

Po włożeniu płyty moim oczom ukazał ten miły obraz w naszym ojczystym języku:

jak widać, informacje oraz pomoc w konfiguracji Airport Express jest dostępna całkowicie po polsku.
Po instalacji oprogramowania, uruchomiłem Narzędzie Airport (Airport Utilities), aby wreszcie skonfigurować to “maleństwo”. Czytałem niejednokrotnie, że konfigurowanie stacji Airport à la Apple jest niezwykle łatwe. Powiem tak; przede wszystkim odbywa się ono w języku polskim, co zdecydowanie ułatwia sprawę. Konfiguracja odbywa się stopniowo i jest przeznaczona zdecydowanie dla laików, którzy mają jedynie niewielkie pojęcie o tym co robią. Ale po kolei, wpierw należy włączyć kartę airport w swoim komputerze, aby program Narzędzie Airport mógł wykryć nasze “maleństwo”.

Następnie wpisujemy nazwę urządzenia i zabezpieczamy je hasłem

jeśli w pobliżu znajduje się jakaś inna sieć bezprzewodowa (co zdarza się w miastach coraz częściej) pojawi się przed wami takie oto okno:

Po dokonaniu odpowiedniego wyboru (w moim przypadku było to utworzenie nowej sieci) zobaczycie coś takiego:

Po nazwaniu sieci, oraz nadaniu odpowiedniego hasła, które jest automatycznie szyfrowane w standardzie WPA/WPA2 musimy zadecydować w jaki sposób łączymy się z internetem. Warto aby w tym czasie kabel naszej sieci znajdował się już w routerze.
Po w prowadzeniu wszystkich ustawień, należy uaktualnić Airport Express. Gdy wszystko poszło dobrze, po chwili zobaczycie ponownie ikonkę “kostki” wraz zielonym światełkiem obok. Jeśli zaś po drodze pojawił się jakiś problem, światełko będzie pomarańczowe, a router wyświetli informację, co mu przeszkadza.
Ogólnie po poprawnym skonfigurowaniu powinno pojawić się takie okienko:

jeśli nie widać belki z ikonami, należy wcisnąć Jabłko+L, lub wybrać polecenie Konfigurowanie ręczne z menu Stacja Bazowa.

Jak widać mamy do swojej dyspozycji kilka interesujących zakładek, takich jak:
Airport - gdzie znajdują się informacje na temat bieżącej konfiguracji routera
Internet - tutaj można skonfigurować ustawienia związane z połączeniem internetowym
Muzyka - konfiguracja AirTunes
Drukarki - hm, niech pomyślę… konfiguracja drukarki?
Dyski - zakładka jest nieaktywna, przeznaczona jedynie dla Airport Base Station (szkoda!)
Zaawansowane - kilka dodatkowych opcji dla tych, co wiedzą, co robią.
Może warto na chwilę zatrzymać się i przypomnieć ogólne możliwości stacji Airport Express.
- Kostka jest kompatybilna z sieciami w trybach 802.11a, 802.11b, 802.11g and 802.11n
- obsługuje protokoły NAT, DHCP, PPPoE, VPN (IPSec, PPTP, and L2TP), DNS Proxy, SNMP, IPv6 (6to4 oraz tunelowanie ręczne)
- bezpieczeństwo zapewniają szyfrowania WPA/WPA2 oraz WEP 40-bitowe i 128-bitowe.
- dodatkowo jest do dyspozycji filtrowanie adresów MAC, firewall NAT, wsparcie dla uwierzytelniania RADIUS, 802.1X, PEAP, LEAP, TTLS, TLS, FAST, oraz możliwość otwierania dostępu czasowego.
Airport Express wyposażony jest w jeden port 10/100BASE-T Ethernet dla połączeń z modemem DSL, lub poprzez kable Ethernet. Co ważne, Airport Express nie ma możliwości bezpośredniego połączenia się z siecią ADSL, do takiego rodzaju połączeń potrzebny jest odpowiedni modem (albo router). Ciekawym rozwiązaniem jest możliwość budowania połączeń bezprzewodowych tzw mostów. Jednakże Apple ograniczyło bardzo tę możliwość do budowy mostów jedynie z innymi stacjami Airport albo poprzez stworzenie sieci WDS, czego niestety nie potrafią wszystkie routery firm trzecich.
“Kostka” posiada również port USB do którego można podłączyć wyłącznie drukarkę, podpięcie zewnętrznego dysku, czy innego urządzenia nic nie daje. Szkoda, o ile milej by było, gdyby Apple zafundowało nam taką jeszcze atrakcję.
Ostatnim portem jest gniazdo Jack 3,5mm (typowe wejście słuchawkowe), za pomocą którego możemy połączyć się ze wszystkim, co chce z takim gniazdem się połączyć, czyli; słuchawki, sprzęt stereo, kino domowe, telewizor etc. Do ustanowienia takiego połączenia trzeba mieć odpowiedni kabel, które nie jest dołączony do zestawu. Za poprawne działanie tej możliwości odpowiedzialny jest program iTunes. W ustawieniach programu (Zaawansowane) możemy włączyć opcję AirTunes, ustawić hasło na obsługę głośników (żeby np. nasza pociecha z drugiego pokoju nie puściła nam przez głośniki jakiejś rąbanki), czy zablokować zmianę poziomu głośności wyjściowej routera. Po uruchomieniu AirTunes w prawym dolnym rogu programu możemy dostrzec dodatkowy przycisk, który pozwala nam na zmianę wyjścia dla muzyki z iTunes.

Należy nadmienić, że dostępne są również inne programy w sieci (płatne zazwyczaj), które poszerzają możliwości AirTunes o inne źródła dźwięku niź iTunes.
Router posiada również przycisk reset, który pozwala nam na przywrócenie ustawień fabrycznych, bądź na tzw chwyt Heimlicha, który może pomóc “maleństwu” kiedy się nieco przydławi.
Moja sieć domowa składa się z dwóch komputerów: iMac’a (z kartą “n”) oraz Mac’a Mini (z kartą “g”) dlatego też niestety nie mogłem przeprowadzić wszystkich testów jakie chciałem, a także prędkość routera podczas przenoszenia z jednego komputera na drugi nie była powalająca. Ale do rzeczy.
W mieszkaniu 80m2 sieć z routera znajdującego się mniej więcej pośrodku, sygnał docierał czysty i pełny. Calutka ikonka Airporta była czarna. Dwa pietra niżej sygnał był widoczny, ale już bardzo słaby. Tak więc moim zdaniem zasięg tego “maleństwa” jest niebywały. Mam porównanie z routerem DI-524 D-Linka, który jest ogólnie większy i ma antenę zewnętrzną. Jakość i moc jego sygnału się nie umywa do “kostki”. Należy oczywiście pamiętać, że im dalej i im słabszy sygnał, tym transfer jest gorszy. Niestety nie dane mi było sprawdzić tego bardzo dokładnie.
Pierwszy test polegał nie na wielkości plików przesyłanych, ale na ich ilości. Wiadomo, że czasem trzeba przenieść coś, co nie waży wiele, ale jest tego bardzo dużo. Dla testów stworzyłem 9776 pustych katalogów, które ważyły zaledwie 736kb (sic!). Dodatkowo postanowiłem obciążyć router innymi zadaniami, tak więc raz przekopiowałem jedynie te 9776 katalogów, a kolejnym razem oprócz kopiowania, drukowałem (niewielkie pliki tekstowe), słuchałem muzyki oraz ściągałem plik całą prędkością mojego złącza (1Mbit).

Jak widać w iMac ogólnie przesyłał wszystkie pliki szybciej, a co ważniejsze muzyka płynąca z tego komputera podczas testu “wysiłkowego” nawet się nie zająknęła, można ją było słuchać cały czas zupełnie komfortowo w przeciwieństwie do Maca Mini.
Kolejny test polegał na przesłaniu tym razem wielkości, a nie ilości: Do testów stworzyłem plik o wielkości 1,02Gb i ponownie skopiowałem go raz bez przeszkadzania i drugie raz z odpowiednim “tłem”.

Tym razem jednak iMac raz przerwał muzykę na 5 sekund, zdarzyło się to jednakże tylko raz i powiem szczerze, że nie wiem z czego to wynikało. Z kolei Mac Mini przerywał muzykę co chwilę i powiedzmy sobie szczerze, że w takim przypadku, możemy jedynie albo słuchać muzyki, albo kopiować, ponieważ prędkość “g” nie nadaje się do tylu operacji naraz. Z niejaką jednak satysfakcją zauważyłem, że na Macu Mini można było ściągać i słuchać muzyki jednocześnie, tak więc nie jest tak źle.
Ogólnie rzecz biorąc jestem zachwycony Airportem Express i już przymierzam się do kupna, uważam, że to doskonałe rozwiązanie dla mieszkań, czy niewielkich domków, gdzie potrzebujemy mieć dobry bezprzewodowy internet, mamy kilka komputerów, jedną drukarkę, a dodatkowo możemy sobie słuchać ulubionej muzyki bez większych przeszkód na ulubionym sprzęcie stereo. “Kostka” zapewnia również dość skuteczne zabezpieczenie naszych danych, oraz stabilność przesyłu, a jej niewielki rozmiar sprawia, że możemy bez problemu ją wziąć ze sobą na podróż. Cena dzięki kusowi dolara jest też wreszcie przystępna, dlatego nie warto czekać i długo się zastanawiać. Zresztą z tego, co się orientuję ten model schodzi jak ciepłe bułeczki, może i Wy macie na nią ochotę?
Jeśli chcecie dowiedzieć się czegoś więcej na temat możliwości Airport Express, komentarze są dla Was, chętnie przeprowadzę inne testy w miarę moich skromnych możliwości.
Aktualizacja 16.V.2008
Podczas testów zastanowiło mnie, czy nie dałoby się puszczać muzyki bezpośrednio z iPoda Touch (iPhone’a) [żadnego z nich niestety nie mam] poprzez AirportExpress, za pomocą opcji AirTunes. Niestety wygląda na to, że jest to w tym momencie niemożliwe. Może w czerwcu Apple wypuści nowsze oprogramowanie, które pozwoli nam na taką przyjemność? tymczasem mamy do dyspozycji wiele rozwiązań pośrednich, z których najciekawszym jest Remote Buddy, płatna aplikacja, która pozwala nam kontrolować komputer poprzez Toucha, czy iPhone’a. Czyli tak naprawdę pozwala nam na manipulację muzyką, która znajduje się na komputerze. Pytanie tylko, czy do tego nie wystarczy Apple Remote?..

30 maj 2008 o 17:34
[...] przypływie radości, ponieważ do dyspozycji miałem oprócz Airport Express także router Airport Extreme, postanowiłem połączyć białą skrzyneczkę z metalową, czyli [...]
23 lipiec 2008 o 19:44
Witam, mam ogromną prośbę. Czy autor artukułu ( ktoś kto testował to urządzenie ) może mi odpowiedzieć na pytanie ? Chciałbym używać airporta w hotelach z iphonem i czy można skonfigurować urządzenie raz, a potem korzystać bez konfigurowania ? Airporta już zamówiłem i facet, z którym rozmawiałem mówił mi, że można ustawić “Bridge mode” co ponoć daje to, że do nie których sieci mogę sie podłączyć bez konfigurowania. Bardzo proszę o kontakt. Pozdrawiam Bartek
24 lipiec 2008 o 00:09
Drogi Bartku,
wszystko zależy od hoteli w których chcesz używać Airporta, bo w jaki sposób chcesz się łączyć z siecią hotelową, kablem, czy bezprzewodowo?..
Jeśli chodzi o połączenie przewodowe to faktycznie nie powinno być problemów, o ile sieć będzie zupełnie otwarta na nowe urządzenia. W przypadku połączeń, które należy w jakiś sposób autoryzować, może pojawić się problem, bo o ile wiem (ale nie jestem tego pewien, bo nie posiadam iPhone’a i nie znam wszystkich dostępnych programów na niego) iPhone nie ma możliwości konfiguracji routera, można to jedynie zrobić za pomocą komputera.
Jeśli zaś chodzi o sieci bezprzewodowe, to po co w ogóle używać airporta?.. Przecież wystarczy połączyć się przez telefon z hotelową siecią. Chyba, że chodzi jedynie o wzmocnienie sygnału tej sieci, w tym przypadku sprawy mają się inaczej. Wspomniany “bridge mode” niekoniecznie będzie działał z każdym routerem i może wymagać konfiguracji nie tylko samego Airporta, ale także routera hotelowego. Tak więc po części jest to możliwe, o co pytasz.
Jeśli doprecyzujesz swoje pytanie i podasz konkretne sytuacje, jakie masz na myśli, to może będę mógł lepiej odpowiedzieć na tę kwestię.
Pozdrawiam
K.A.
20 sierpień 2008 o 21:57
Witam
Ja tez jesli moge mam pytanie,prośbę do osoby która testowała airporta express lub wogóle zna się na rzeczy
Mianowicie chcę utworzyc sieć domową z dwoma iMac i jednym PC, z tym ze drukarka jest podłączona do peceta oraz jest na nim internet ( problem olega na tym ze jest to jakis stary inetrnet Neti, która nie ma sterowników pod komputerki Macintosha ). Czy istnieje taka możliwość aby udostępniać internet oraz drukarke z komputera PC wszystkim komputerom które są podpięte do sieci. Pozatym czy konieczne jest konfigurowanie Airporta Express przez internet, bo z tego co przeczytałem aktualizacja sterowników jest wymagana tylko przy używaniu AirTunes..tak ?
Ja chciałbym tylko wykorzystac siec bezprzewodową do udpstępniania drukarki oraz wymiany plików miedzy komputerami. ( Oczywiście w takiej sytuacji musze dokupic karte Wi-Fi do PC )
Pozdrawiam
Piotr
29 maj 2011 o 13:13
Rozumiem, ze “kostka” moze byc jako element sieci bezprzewodowej dystrybuowanej przez Time Capsule, umieszczonej w innym pomieszczeniu?
Chodzi mi o to, zeby potraktowac “kostke” jako urzadzenie udostepniajaca drukarke w sieci.