iPhone z antenką? Obudowa Griffin ClearBoost.

 

Mieszkam pod Poznaniem. Na wsi. To jest wieś nie tylko dlatego, że ma status wsi, ale również dlatego, że brakuje w niej kilku rzeczy, którymi mogą cieszyć się mieszkańcy dużych miast. Dla przykładu mieszkańcy Poznania mogą mieć Internet dostarczany przez kablówkę. Ja nie mogę, bo nie mam kablówki, przez co jestem skazany na Telekomunikację Polską S.A. Mieszkańcy Poznania mogą sobie kupić dostęp do Internetu u usługodawców telefonii GSM, typu Orange Go, Era Bluecoonnect i innych. Ja również mogę. Problem polega na tym, że na mojej wsi, mam tylko GPRS, czasami chwyta EDGE, a o HSDPA mogę sobie pomarzyć.


Kolejną rzeczą której na mojej wsi brakuje to zasięg sieci komórkowej (w moim przypadku Orange). W moim domu, zbudowanym z nowoczesnych materiałów (nie tam jakiś betonowy schron), mam bardzo słaby zasięg. Żeby swobodnie porozmawiać przez telefon w moim pokoju, muszę podejść do okna. Jeśli odejdę od okna, mam minimum zasięgu, co uniemożliwia rozmowę. A jeśli się położę na łóżku, mam uroczy komunikat “Brak usług”. Nie muszę chyba nadmieniać, że Orange twierdzi, że w ‘mojej miejscowości powinien być maksymalny zasięg’. Cóż poradzić. Zacząłem szukać rozwiązania, które pomoże rozmawiać normalnie.

 

Niedawno pomogła mi w tym firma Griffin Technologies, wprowadzając do sprzedaży obudowę ClearBoost. Obudowa różni się od innych tym, że ponoć poprawia zasięg. Postanowiłem to sprawdzić. Od razu piszę, że nie mam specjalistycznych urządzeń do sprawdzania zasięgu, i jedyne co mogłem zrobić to sprawdzić to organoleptyczne - jak to mawia siostra mojej dziewczyny, która w kartotekach co niektórych urzędów figuruje jako studentka SGGW.

Do rzeczy. Na początek zajmę się tym jak iPhone wygląda w tej obudowie. W porównaniu z moją poprzednią, myślę, że całkiem nieźle. Antenka nie jest za duża, nie wbija się w żebra, ani nie przeszkadza w kieszeni. Obudowa jest częściowo z plastiku, a ta część z anteną jest wyłożona gumą. Obudowa wydaje się całkiem trwała. Oto zdjęcia z przodu i z tyłu:

Griffin Clear Boost

 

Kiedy otworzymy obudowę, zobaczymy ten cały cud techniki, który wzmacnia zasięg. Nie jestem technicznie kompetentny, żeby tłumaczyć jak to działa. Z tego powodu sprawdziłem jedynie działanie w praktyce.

Najlepszym miejscem na badanie był mój pokój i  moje łóżko, gdzie normalnie nie da się prowadzić rozmowy. Zapakowałem więc iPhone’a w nowe ubranko i wkroczyłem do pokoju niczym do laboratorium. Niestety spotkało mnie rozczarowanie: wskaźniki zasięgu ani drgnęły. Jak był zasięg niski, taki pozostał. Pomyślałem, że pewnie trzeba odmówić jakieś zaklęcie i sięgnąłem po opakowanie, żeby poczytać instrukcję. Zaklęcia oczywiście nie znalazłem, ale za to przeczytałem wyjaśnienia firmy:

“These changes may not be reflected in the number of bars you see.”

Inaczej ujmując, w bardziej naszym języku: nie ma co patrzeć na kreski na wyświetlaczu. W instrukcji wyjaśniono, że na zasięg wpływają różne czynniki, i nie zawsze odbija się to na wyświetlaczu. 

Pomyślałem sobie, że producent zostawił sobie niezłą furtkę. Jednak testy pokazały, że coś tam ten wynalazek poprawia. Usiadłem na łóżku i zadzwoniłem do mojej Wielkiej Miłości, która w roli eksperta wypowiedziała się, że słyszy mnie dobrze. Co więcej połączenia nie zrywało. Dzięki tej obudowie, mogę wreszcie swobodnie rozmawiać, bez wychodzenia na zewnątrz, co z pewnością zasmuci liczne rzesze otaczających mnie komarów ;) 


Do obudowy dołączona jest szmatka, do wycierania ekranu oraz folia ochronna. Całość jest w przystępnej cenie i oczywiście dostępna w sklepie internetowym Cortland.

sklep

 

3 odpowiedzi do »iPhone z antenką? Obudowa Griffin ClearBoost.«

  1. QDS napisał(a):

    Czyli jednak coś to daje? Ja też mieszkam na wsi i mam identyczny kłopot :)

  2. admin napisał(a):

    Daje. Mogę rozmawiać przy biurku i komary nie tną ;)

  3. qtylovsky napisał(a):

    nicomsw, nie wiedzialem ze mieszkasz na wsi… :D
    pozdro z kolna

Zostaw odpowiedź