Maszyna Czasu wg M@kowca - suplement

Gdy pojawił się znakomity artykuł Pawła Dworniaka na temat Time Capsule, padł na mnie blady strach, w tym czasie również sam dostałem to urządzenie do testów i przymierzałem się do napisania kolejnego tekstu. Tymczasem poczułem się zupełnie bezbronny wobec omawianego uzbrojenia F&F (Fire and Forget), które oczywiście nie było wycelowane przeciwko mnie, ale co i tak skutecznie mnie obezwładniło, a jednocześnie sprawiło, że przez jakiś czas zastanawiałem się, co z tym fantem zrobić. Dlatego też odsyłam najpierw do tekstu Pawła, a potem zapraszam z powrotem do mnie, ponieważ postanowiłem wtrącić swoje trzy grosze to tematu:

Buczek…

Najpierw kilka słów o dyskach znajdujących się w Time Capsule, ja również do dyspozycji miałem model 500Gb i mogę potwierdzić, że nie jest to zdecydowanie model serwerowy. Jest wystarczająco szybki i wytrzymały na domowe potrzeby, ale przy naprawdę mocnej eksploatacji nie ufałbym mu szczególnie. Warto również zwrócić uwagę na stopień głośności napędu, który w przypadku modelu 500Gb jest według wielu źródeł o wiele głośniejszy. Paweł pisał, że jego dysk szumi, w moim przypadku jest to jednak mruczenie, które jest niesłyszalne w tle hałasów miasta, ale już wieczorem, kiedy robi się nieco spokojniej, dźwięk ten przebija się wyraźniej. Szkoda, miałem nadzieję, że będzie to urządzenie naprawdę bezgłośne. Niewątpliwie jest to związane z chłodzeniem tego potwora, ale tu wychodzi jedna kwestia, która mnie szczególnie męczy. Dlaczego Apple nie zdecydowało się na nieco inny kształt, lub może nawet nieco większy (na wysokość) od tego zastosowanego? Bo jak widać Time Capsule, to już niemalże płyta gramofonowa w stosunku do rozmiarów Airport Extreme.

Time Capsule i Airport Extreme. (zdjęcie z serwisu flickr)

Wydaje mi się, że Apple zależy tak bardzo na upchnięciu wszystkiego w jednym jak najmniejszym pudełeczku, że zapomina, iż urządzenie to ma nie tylko działać, ale działać sprawnie i długo!.. A przy tych temperaturach, jakie wytwarza dysk, jest to co najmniej niepokojące. Stąd też proponowana przez Pawła wymiana napędu dla odważnych, może mieć naprawdę sens, jeśli oczywiście nie zależy nam na gwarancji.

Bezprzewodowe podróże w czasie

Jeśli chodzi o archiwizację za pomocą Time Machine, to zdecydowanie nie należy ona dla tych, którzy operują większymi plikami i którzy znajdują się w pewnym oddaleniu od stacji bazowej, Nawet prędkość “N” której przepustowość jest całkiem spora nie jest wystarczająca jeśli przez godziną dokonaliśmy zmian rzędu 15Gb. Osobom, które pracują z dużymi plikami radzę raczej zaopatrzyć się na przykład w taki duży dysk zewnętrzny. Jednakże dla użytku domowego i użytkowników pracujących raczej z tekstem, czy stosunkowo niewielkimi plikami, Time Capsule jest zdecydowanie doskonałym rozwiązaniem do archiwizacji za pomocą Time Machine.

Na Time Capsule zarchiwizowałem dane z dwóch komputerów (iMac i Mac Mini) i z obydwu łączyłem się z Time Capsule bez większych zająknięć ze strony iMaka, jeśli zaś chodzi o Mini, to ze względu na starszą kartę (802.11g) cały proces szedł bardziej opornie.

Nadal Cię słyszę, czyli kilka słów o zasięgu.

Zasięg Time Capsule jest całkiem dobry. Jak zwykle obejmuje całe moje mieszkanie, a także dociera do mieszkania obok, które rozdzielone jest dwoma ścianami  z czego jedna jest gruba na 80cm. Chociaż sygnał jest o wiele słabszy i w natężeniu innych sieci bezprzewodowych, które znajdują się w moim bloku, nieraz trudno było go za pierwszym razem złapać, to gdy się już połączyłem z Time Capsule połączenie było dość stabilne.

Moi sąsiedzi poniżej też raczej nie mogli narzekać, ponieważ sygnał docierał do nich bardzo mocny i podejrzewam, że był w całym ich mieszkaniu. Z kolei już dwa piętra niżej sygnału prawie nie było. Tak więc podejrzewam, że Time Capsule całkiem nieźle sprawdzałoby się w niedużym domku jednorodzinnym. Zdecydowanie jednak nie wystarczy dla naprawdę dużych domów, wtedy warto rozważyć na przykład dokupienie Airport Express, które nie tylko poszerzy zasięg sieci, ale rozbuduje również jej możliwości  o podłączenie sprzętu audio.

Kilka luźnych myśli na koniec

Zdecydowanie zgadzam się z Pawłem, że Time Capsule powinno obok USB posiadać jakiś inny szybszy port do zgrywania danych na osobny dysk. Wystarczyłby tak bardzo przecież popularny Firewire. Apple musi jeszcze nieco pomyśleć nad Time Capsule, aby stało się ono takim urządzeniem, które chciałoby mieć większość użytkowników. Póki co zaporowa wydaje się cena, chociaż i ta ostatnio spadła.

Jeśli chodzi o drukowanie, to w przeciwieństwie do Pawła nie odczułem żadnych problemów podczas drukowania na raz z różnych komputerów. Przyznaję, że za każdym razem były to stosunkowo niewielkie tekstowe pliki (po 30 stron każdy), tak więc problemy, o których wspomina mogą odnosić się do plików większych (grafika?), które nieco zapychają router. Nie drukowałem jednak tak wiele, by temu zaprzeczyć, lub potwierdzić.

Tak więc Time Capsule to nadal rozwiązanie dość drogie dla polskiego użytkownika, i zdecydowanie nadaje się raczej do domu, lub dla bardzo małych firm, ale jest to urządzenie niezwykle wygodne i przyjemne. Zdecydowanie o Time Capsule można szybko zapomnieć… że naprawdę działa!

Zostaw odpowiedź